| Świadectwo Mariusza, "Chóry anielskie w Chicago" |
| 09.02.2005 | |
|
Mam na imię Mariusz, mam 32 lata i mieszkam w Chicago. Chce napisać jak duży wpływ wywarła na mnie muzyka - Wasza muzyka. Przez bardzo długi czas żyłem z dala od Pana Boga, nie chodziłem do Kościoła i robiłem wiele złych rzeczy, ale podświadomie cały ten czas szukałem szczęścia tylko że tego światowego . Pewnego dnia miałem już dość imprez i ciągłego kaca moralnego. Wszystko mnie denerwowało (był to dość długi okres - kilka lat), ciągle kłótnie w domu doprowadzały mnie skrajnego wyczerpania. Pewnego dnia nagle umarł mi tato i to wydarzenie doprowadziło do tego ze cos we mnie pękło. Postanowiłem chodzić do Kościoła. Zaczęła się wielka walka o mnie. Zacząłem chodzić na spotkania młodzieży i z czasem mocniej angażować się w życie Kościoła. Pewnego dnia nasz opiekun ks. Rafał dal mi kasetę WMU pt. "Przybądź płomieniu". Kaseta leżała dość długo w samochodzie, aż w drodze na rekolekcje do Detroit włączyłem ją. Od pierwszych uderzeń gitarowych tak jakby inaczej mi serce zabiło, a gdy usłyszałem chóry to już całkiem nie wiedzialem co się ze mną dzieje. Po powrocie z Detroit zacząłem się dowiadywać u ks. Rafała co to za wspólnota i dowiedziałem się o takich cudach ze sam nie zdawałem sobie sprawy jak Jezus i Maryja mocno są zatroskani o świat. Mamy tu w Chicago księgarnię katolicka "Źródło". Zajechałem tam i kupiłem wszystko co mieli - kilka płyt i kaset - a co później się działo trudno opisać muzyka, słowa, no i te anielskie chórki... brak słów. Dziękuje za waszą posługę, muzykę i za katechezy. Mam cicha nadzieje ze kiedyś przyjedziecie do Chicago, już dzisiaj was zapraszam. PS. Ja mocno naciskam w naszej młodej grupie byśmy śpiewali wasze piosenki, one niosą ze sobą potężna moc Ducha Świętego. Kilka już wprowadziliśmy do naszych śpiewników. Ja wiem ze te pieśni powstały na kolanach. Pomódlcie się za nasza młodą wspólnotę targaną rożnymi wichrami, ale stąd wiem że jest to dzieło Pana. Pozdrawiam Was serdecznie. Z Panem Bogiem. |